<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ośrodek Myśli Politycznej</title>
	<atom:link href="http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.omp.org.pl/blog</link>
	<description>Blog Ośrodka Myśli Politycznej</description>
	<lastBuildDate>Mon, 07 May 2012 15:12:45 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Wojciech Jakóbik, &#8220;Nowy ład nie oznacza końca Pax Americana&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=910</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=910#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 May 2012 15:12:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka międzynarodowa - komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka amerykańska]]></category>
		<category><![CDATA[polityka chińska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=910</guid>
		<description><![CDATA[Otoczenie międzynarodowe rzeczywiście się zmienia a ład stworzony po drugiej wojnie światowej jest nie do utrzymania. Nie oznacza to jednak zmierzchu amerykańskiego imperium. To zwiastun końca pokoju globalnego. Profesor Christopher Layne – którego artykuł z The National Interest jest streszczony na stronie www.usa-ue.pl* – jest przekonany, że nowy porządek oznacza zmierzch Pax Americana. Ma on nastąpić przez pojawianie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/05/Wojciech-Jakóbik-II.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-911" style="margin: 5px;" title="Wojciech Jakóbik II" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/05/Wojciech-Jakóbik-II-150x150.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Otoczenie międzynarodowe rzeczywiście się zmienia a ład stworzony po drugiej wojnie światowej jest nie do utrzymania. Nie oznacza to jednak zmierzchu amerykańskiego imperium. To zwiastun końca pokoju globalnego. Profesor Christopher Layne – którego artykuł z The National Interest jest streszczony na stronie <a href="http://www.usa-ue.pl" target="_blank">www.usa-ue.pl</a>* – jest przekonany, że nowy porządek oznacza zmierzch Pax Americana. Ma on nastąpić przez pojawianie się nowych potęg geopolitycznych, jak Chiny, które zepchną USA z roli hegemona w stosunkach międzynarodowych. Layne twierdzi, że „światowy porządek, który nastąpił wraz z końcem drugiej wojny światowej i trwał przez blisko 70 lat „znika ze sceny” a w przyszłości w jego miejsce pojawi się nowy ład, który jest obecnie w trakcie procesu kształtowania się”.<span id="more-910"></span></p>
<p>Imperia, których upadek był już przesądzony, upadały długo i bezgłośnie. Tak się stało z Imperium Rzymskim, Imperium Brytyjskim i zapewne stanie się tak z Imperium Amerykańskim, jeśli można tak nazwać Stany Zjednoczone. Stanie się to jednak dopiero wtedy, kiedy Amerykanie utracą inicjatywę a warunki zaczną dyktować nowi gracze. Nowy porządek narzuca nową optykę w stosunkach międzynarodowych i te mocarstwa, które nie będą nań przygotowane, przegrają w globalnej rywalizacji.</p>
<p>Jednakże wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują na to, że Amerykanie są świadomi zmian i podjęli decyzję o przystosowaniu się do nich. Amerykański zwrot do Azji, reformy obronne i nowa taktyka walki z zagrożeniami (np. walka za pomocą dronów) to zwiastuny tworzącego się na naszych oczach nowego podejścia do stosunków międzynarodowych. To „nowy amerykański moment” mający położyć „fundamenty pod amerykańskie przywództwo mające trwać w nadchodzących dekadach” jak zapewniają Hilary Clinton i Barack Obama, czemu sprzeciwia się profesor Layle. Może się okazać, że Stanom uda się przedłużyć swą dominację dzięki najszybszemu dostosowaniu się do nowych warunków.</p>
<p>USA już tworzą nową rzeczywistość w dziedzinie cybernetyki i automatyki. Technologicznie pozostają niezrównane. A zatem mogą przygotować świat pod przedłużenie swej dominacji za pomocą strategii gotowania żaby. Jeżeli wrzucimy żabę do gorącej wody, ta przerażona ucieknie. Jednak jeśli włożymy ją do wody ciepłej i będziemy stopniowo ją podgrzewać zwierze nawet się nie zorientuje kiedy zostanie ugotowane. Ta nieco sadystyczna metafora może pomóc w wyobrażeniu sobie scenariusza, w którym Stany jako pierwsze wczuwają się w nowe realia rywalizacji międzynarodowej przez co mają wolną rękę w dyktowaniu warunków na tym polu. Potęga, która rzuci wyzwanie hegemonowi. będzie musiała się z nim zmagać na polu, które ma dużo gorzej rozpoznane niż on. Niewykluczone, że taka rękawica zostanie mimo to rzucona. Możliwe również, że hegemon sam zaatakuje w obronie swojego prymatu.</p>
<p>Wielu intelektualistów choruje na szeroko rozpowszechnioną na Zachodzie chorobę chińską, która każe jej ofiarom wieszczyć nieuchronną dominację Chin i upadek USA jako dogmat w stosunkach międzynarodowych. Fakty są jednak takie, że Państwo Środka ma zestaw własnych problemów społecznych, których nie mają Amerykanie, lecz Layle zapomina o nich wspomnieć, bo przecież triumf Pekinu jest nieunikniony i basta.</p>
<p>Koniec dywidendy demograficznej, nierównowaga w migracji, w podziale płci, w dostępie do owoców wzrostu gospodarczego, napięcia społeczne w Tybecie i Sinkiangu, AIDS -  to tylko kilka z problemów Chin, które równie dobrze mogą świadczyć o zbliżającym się ich upadku.</p>
<p>Świat rzeczywiście się zmienia i tutaj zgadzam się z amerykańskim badaczem w stu procentach. Jednak nie można automatycznie wiązać tych zmian z upadkiem USA, jako nowego Rzymu. Na marginesie należy zauważyć, że analogicznym Rzymem jest prędzej Bruksela, niż Waszyngton, szczególnie w dziedzinie moralnej degeneracji. Geopolityka lubi proste recepty które zakorzeniają się w umysłach analityków ale każdy z nich jest uczony by wybijać się ponad takie schematy.</p>
<p>Sztuka pt. Upadek Stanów Zjednoczonych była już i będzie pewnie grana wiele razy, ale jest ona pewnym uproszczeniem. Zejście od ogółu do szczegółu nie pozwala na postawienie takiej prostej diagnozy. Amerykanie mają swoje problemy, jednak do ich upadku jeszcze daleko.</p>
<p>* &#8211; <a href="index.php/transatlantycki-przegld-prasy-i-internetu/333-the-national-interest-zmierzch-pax-americana" target="_blank">http://www.usa-eu.krakowskie.nazwa.pl/index.php/transatlantycki-przegld-prasy-i-internetu/333-the-national-interest-zmierzch-pax-americana</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=910</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciech Jakóbik, &#8220;Łupkowe sekrety za wrota Arktyki&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=907</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=907#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Apr 2012 11:19:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka międzynarodowa - komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[bezpieczeństwo energetyczne]]></category>
		<category><![CDATA[geopolityka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka amerykańska]]></category>
		<category><![CDATA[polityka rosyjska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=907</guid>
		<description><![CDATA[Exxon Mobil sprzedał udziały w amerykańskich złożach ropy Rosneftowi. Ów ruch oceniany jest nieraz jako pierwszy krok na drodze do zdławienia łupkowej rewolucji w Europie Środkowo-Wschodniej. By odnieść się do takiej tezy należy ją rozpatrzyć w szerszej perspektywie.
Umowa z Exxonem jest pokłosiem niepowodzenia rosyjskich rozmów z BP. Rosnieft, który chciał podpisać porozumienie z Brytyjczykami, ostatecznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/04/Wojciech-Jakóbik-II1.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-908" style="margin: 6px;" title="Wojciech Jakóbik II" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/04/Wojciech-Jakóbik-II1-150x150.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>Exxon Mobil sprzedał udziały w amerykańskich złożach ropy Rosneftowi. Ów ruch oceniany jest nieraz jako pierwszy krok na drodze do zdławienia łupkowej rewolucji w Europie Środkowo-Wschodniej. By odnieść się do takiej tezy należy ją rozpatrzyć w szerszej perspektywie.<span id="more-907"></span></p>
<p>Umowa z Exxonem jest pokłosiem niepowodzenia rosyjskich rozmów z BP. Rosnieft, który chciał podpisać porozumienie z Brytyjczykami, ostatecznie się z nimi nie dogadał i na potwierdzenie tego faktu poszczuł moskiewskie biuro firmy komornikami. Rozmowy trwały od zimy 2010 roku do maja 2011. Po drodze w negocjacje włączył się także Shell, ale wszystkich przebił Exxon oferując, jak to wtedy określano, ,,obszary produkcji wysokiej marży”. Pisałem o tym w tekście z 31 sierpnia 2011 roku pt. ,,Jak Rosjanie swych partnerów traktują” dla portalu Europa Bezpieczeństwo Energia.</p>
<p>Dziś wiadomo już, że chodzi o dostęp do technologii i złóż łupkowych (Alberta, Teksas, Zatoka Meksykańska – od 20 do 30 procent udziałów)  będących w posiadaniu Amerykanów, którzy otrzymali w zamian możliwość prowadzenia poszukiwań złóż na Morzu Karskim i Morzu Czarnym. Udziały w joint venture mającym operować na amerykańsko-rosyjskich projektach zostaną rozłożone nierównomiernie. Rosnieft otrzyma 66,7 procent a Exxon Mobil 33,3 procent.</p>
<p>Posunięcie Rosnieftu należy rozpatrywać biorąc pod uwagę ostatnią zmianę linii w rosyjskiej polityce energetycznej zakomenderowanej przez prezydenta-elekta Władimira Putina, który zarządził wprowadzenie ulg podatkowych i większe otwarcie na Zachód w ramach inwestycji na szelfie kontynentalnym jako priorytet rozwoju rosyjskiego sektora naftowo-gazowego. Ma to doprowadzić do zwiększenia innowacyjności rosyjskiego przemysłu energetycznego. To ruch niezbędny dla zachowania konkurencyjności tamtejszej gospodarki napędzanej w lwiej części energetyką.</p>
<p>Działania Exxonu mogą wpisywać się w politykę resetu firmowaną przez administrację Baracka Obamy. Należy jednak podkreślić ich celowość z punktu widzenia geopolityki na północy kuli ziemskiej, która musi zacząć uwzględniać Arktykę, ta bowiem, przez pojawianie się kolejnych prognoz ilości znajdujących się pod lodową pokrywą surowców, staje się czymś więcej niż białą plamą na mapie. Zatknięcie rosyjskiej flagi pod jej powierzchnią, choć niedawne, zniknęło z tapety polskich debat o geopolityce – niesłusznie.</p>
<p>A zatem Rosnieft otrzymuje <em>know-how</em> wydobycia surowców z łupków, dostęp do naftowych inwestycji na terenie Ameryki Północnej oraz wsparcie inwestycyjne w projektach na Zachodniej Syberii , Morzu Karskim i Morzu Czarnym. Opanowanie sekretów hydraulicznego kruszenia pozwoli firmie dalej się rozwijać, nowe złoża zapewnią dochody, a inwestycje pozwolą zwiększyć produkcję.</p>
<p>Z kolei Exxon dostaje dostęp do złóż na terenie Rosji, która do tej pory wzdragała się przed wpuszczaniem zagranicznych firm na swój rynek. Tym samym sięga po jedne z ostatnich nienaruszonych złóż ropy naftowej na świecie i zabezpiecza sobie ich wykorzystanie w przyszłości. Gdy walka o tamtejsze surowce rozgorzeje na dobre, Exxon będzie miał już dobrze ufortyfikowaną pozycję w regionie, której Rosjanie nie byliby w stanie osiągnąć z braku pieniędzy.</p>
<p>Otwarcie wrót do Arktyki to mocny, ale jedyny argument uzasadniający decyzję Exxonu.  Udzielenie dostępu do technologii i koncesji w Ameryce może być ryzykowne, jeśli weźmie się pod uwagę realia współpracy biznesowej z Rosjanami, którzy jeszcze w 2007 roku, kiedy to relacje z Amerykanami nie układały się tak dobrze (Exxon planował sprzedać surowce z Rosji Chinom, stwarzając tym samym konkurencję dla rosyjskich spółek) potrafili fundować swoim obecnym partnerom miesiące złej prasy i agresywnej retoryki w Moskwie. Casus BP nie jest tutaj wyjątkiem. Otoczenie biznesowe w Rosji zmienia się z dnia na dzień i tak jak dzisiaj Putin wpuszcza przez arktyczne wrota przeciąg z Zachodu, tak równie dobrze po przewietrzeniu rosyjskiego sektora energetycznego może owe wrota zatrzasnąć. Wtedy, co prawda, zyski Exxonu z działalności na szelfie przestaną płynąć, lecz pompowane przez lata amerykańskie petrodolary zostaną w rosyjskiej infrastrukturze. W ściśle kontrolowanym sektorze energetycznym Amerykanie zarobią tyle, na ile Rosjanie im pozwolą.</p>
<p>Do sensacyjnych spekulacji o możliwości zakwestionowania łupkowej rewolucji w krajach Europy Środkowo-Wschodniej przez współpracę strategiczną Exxonu i Rosnieftu należy odnieść się krótko. Wzrost produkcji na szelfie nie nastąpi z dnia na dzień. To proces wymagający czasu, podobnie jak rozwój sektora gazu łupkowego w Polsce. Należy również zaznaczyć, że obie firmy są spółkami naftowymi, co oczywiście nie oznacza, że zaniechają wydobycia innych węglowodorów w razie ich odnalezienia. Im więcej gazu pojawi się na rynku, tym cena będzie niższa. Sprzeda więcej ten, kogo będzie stać na większy dumping albo lepszą politykę. To okazja do ponownej refleksji nad propozycjami opodatkowania dla przyszłego wydobycia gazu z łupków i nad strukturą umów gazowych nad Wisłą.</p>
<p>Współpraca strategiczna Rosnieftu z Exxonem jest w Polsce możliwa. Nie byłaby jakimś novum wzbudzającym popłoch w środowisku eksperckim. Już w zeszłym roku pojawiały się informacje o możliwości wejścia Rosjan w domenę polskich poszukiwań gazu łupkowego. Biorąc pod uwagę taki scenariusz, sensu nabiera polska regulacja prawna stanowiąca, że przyznanie koncesji na poszukiwania gazu łupkowego nie łączy się automatycznie z prawem do wydobycia znaleziska. Ten ekonomicznie szkodliwy zapis może chronić polskie surowce przed wykorzystaniem przez podmioty pragnące zaszkodzić naszej racji stanu. Należy tu również liczyć na działanie polskich służb, które powinny chronić sektor przed wrogim działaniem, które na pewno już teraz ma miejsce, choć ze swej natury nie ma tak spektakularnej oprawy medialnej jak podpisanie porozumienia między opisywanymi spółkami.</p>
<p>W jego kontekście, za główny cel działań Rosnieftu należy uznać zafundowanie sterydów arktycznej infrastrukturze energetycznej. Na dopingu wypuści ona nowe zasoby i zapewni przedłużenie dominacji rynkowej największej firmy naftowej na świecie. A dzięki temu pojawią się nowe pieniądze na realizację geopolitycznych ambicji Moskwy. Pesymiści oceniliby, że o to właśnie chodzi w wielkim planie Putina. Ale przecież mamy nowe otwarcie. Przywódcy państw i dyrektorzy firm ściskają się w świetle fleszy. Jednak to, co zostaje po opadnięciu kurtyny to zimna, niezmienna geopolityka, która każe podchodzić do analizy tego zagadnienia ze szczególną ostrożnością.</p>
<p>Autor jest redaktorem portalu Europa-Bezpieczeństwo-Energetyka (ebe.org.pl) i współpracownikiem Ośrodka Myśli Politycznej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=907</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rafał Łatka, &#8220;Skrzywiony obraz ciekawego zjawiska społecznego czyli ,,Żydokomuna” Pawła Śpiewaka&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=903</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=903#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Apr 2012 12:34:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Historia - felietony]]></category>
		<category><![CDATA[komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[kwestia żydowska]]></category>
		<category><![CDATA[polityka historyczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=903</guid>
		<description><![CDATA[Tematyka, której opisu podjął się Paweł Śpiewak nie jest łatwa. Nie znalazł się bowiem żaden badacz, który zdecydowałby się wcześniej na gruntowny opis tego fenomenu społecznego w polskiej rzeczywistości. Niestety jak się okazuje książka profesora Uniwersytetu Warszawskiego również nie wypełnia tej pustki. Z wielu bowiem powodów nie spełnia ona wymogów rzetelnej pracy naukowej, ani nawet [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/04/Paweł-Śpiewak-Żydokomuna.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-904" style="border-image: initial; margin: 6px; border: 2px solid black;" title="Paweł Śpiewak, Żydokomuna" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/04/Paweł-Śpiewak-Żydokomuna-150x150.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Tematyka, której opisu podjął się Paweł Śpiewak nie jest łatwa. Nie znalazł się bowiem żaden badacz, który zdecydowałby się wcześniej na gruntowny opis tego fenomenu społecznego w polskiej rzeczywistości. Niestety jak się okazuje książka profesora Uniwersytetu Warszawskiego również nie wypełnia tej pustki. Z wielu bowiem powodów nie spełnia ona wymogów rzetelnej pracy naukowej, ani nawet wartościowej publicystyki.<span id="more-903"></span></p>
<p>Nadzieje, jakie wiązało z nią wielu publicystów, którzy wyrażali swoje opinie na temat tej książki okazały się płonne<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftn1">[1]</a>.</p>
<p>Celem Śpiewaka był opis fenomenu ,,Żydokomuny” od początku XX wieku do roku 1968. Już sam początek pracy uświadamia nam, że mamy do czynienia z książką, o której z pewnością możemy powiedzieć, że nie ma charakteru naukowego. Autor bowiem już na wstępie stawia tezę, której później bez względu na fakty (nawet te przytaczane przez siebie) kurczowo się trzyma. Śpiewak twierdzi, że ,,żydokomuna” jest jedynie mitem i niczym więcej i konsekwentnie broni tego założenia. Niejednokrotnie trywializuje postępowanie Żydów zaangażowanych we wprowadzanie komunizmu w Polsce, a jednocześnie jest niesprawiedliwy i łatwo wyciąga wnioski z zachowania Polaków.</p>
<p><strong>Rażące uproszczenia, schematy myślowe i uprzedzenia </strong></p>
<p>Książka autorstwa Śpiewaka jest ich pełna, a przytoczenie pełnego ich katalogu zajęłoby naprawdę wiele miejsca. Warto więc skupić się na przedstawieniu tych najważniejszych.</p>
<p>Do najbardziej rażących uproszczeń należy twierdzenie, że II Rzeczpospolita była krajem pogromów Żydów, państwem na wskroś antysemickim. Twierdzenia tego typu nie są podparte rzetelną analizą i nie powstały w oparciu o żaden materiał źródłowy, a jedynie o swobodne żonglowanie ustaleniami innych autorów. Podobnie rzecz ma się, jeśli idzie o opis sytuacji po II Wojnie Światowej. Znów rażą twierdzenia autora o powszechnym antysemityzmie, a nawet o morderczych skłonnościach Polaków wobec Żydów.</p>
<p>Kolejnym wielkim nieuprawnionym uogólnieniem jest stwierdzenie, że udział Żydów w ruchu rewolucyjnym, a potem w komunistycznych władzach spowodowany był ,,szalejącym” antysemityzmem i jedynie chęcią zabezpieczenia swojego losu. Jak przekonują przykłady wielu osób o tym pochodzeniu zaangażowanych w komunizm jest to teza zupełnie  nieuprawniona.</p>
<p>Następną rzeczą, która razi, jest używanie przez samego Śpiewaka stereotypów, na czele z mitem ,,kato-endencji” rozciąganej przez autora na szerokie rzesze polskiego społeczeństwa. Ponadto widoczny w jego opracowaniu jest brak elementarnej wiedzy na temat historii ruchu narodowego w II RP. Pakuje on do jednego worka wszystkich o takim nastawieniu, bez względu na ich pogląd na mniejszość żydowską. Podobnie rzecz ma się jeśli chodzi o polskich Żydów<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftn2">[2]</a>.</p>
<p><strong>Rażące braki w bibliografii </strong></p>
<p>,,Żydokomuna” również pod tym względem jest książką słabą. Autor nie odnosi się do badań wielu autorów i ich publikacji (nie sądzę by ich nie znał, więc wnioski odnośnie co najmniej braku dystansu do tematu lub nawet stronniczości narzucają się same). Za Wojciechem Muszyńskim można podać cały katalog osób, których prac nie uwzględnił w swojej książce Śpiewak, są to: Antoni Dudek, Szymon Rudnicki, Jerzy Robert Nowak, Anna Landau-Czajka, Marek Jan Chodakiewicz, Tomasz Szarota, Jerzy Eisler czy Paweł Machcewicz. Ponadto posunął się nawet do poprawiania cytatów, tak jak w przypadku słów Wieniawy- Długoszewskiego, w taki sposób by pasowały do założonej wcześniej tezy<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftn3">[3]</a>.</p>
<p>Warto dodać, że niejednokrotnie Śpiewak udowadnia swoje twierdzenia korzystając jedynie z tez zawartych w twórczości literackiej, bez odniesienia do nawet podstawowej literatury przedmiotu. Nie wspominając już o tym, że nie poczynił on żadnych własnych badań źródłowych, co przy opisie tego typu tematyki wydaje się czymś co najmniej pożądanym, jeśli nie wręcz koniecznym.</p>
<p>Pisarstwo Śpiewaka mocno przypomina książki innego socjologa J. T. Grossa, czego nie wstydzi się sam autor, gdyż jak stwierdził w czasie spotkania promującego swoją książkę: <em>Gross był moim przewodnikiem, mistrzem stylu pisania i interpretowania dziejów<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftn4"><strong>[4]</strong></a>. </em>Mając takich ,,mistrzów” nie można napisać wartościowej publikacji historycznej, a nawet dobrej książki o charakterze publicystycznym.</p>
<p>Podsumowując książka Śpiewaka nie jest niestety rzetelną pracą historyczną, a jedynie emocjonalnym esejem na temat tytułowego problemu. Jak już wyżej wspominałem, pełna jest niesprawiedliwych i nieudowodnionych przez autora kategoryzacji i uogólnień. Szczególnie razi to w kontekście twierdzeń autora o braku dystansu i wrażliwości innych autorów opisujących losy Żydów na terenie Polski. Nie polecam nikomu tej książki, chyba że w celu sprawdzenia jak dalece nieprofesjonalnie można podejść do opisu ciekawych fenomenów społecznych.</p>
<p>Za jedyny pozytywny efekt książki Śpiewaka można uznać jedynie rozwój dyskusji na temat ,,żydokomuny”, jako zjawiska społecznego. Miejmy nadzieje, że debata ta poskutkuje przygotowaniem rzetelnej analizy dotyczącej tej ciekawej problematyki.</p>
<p>Paweł Śpiewak, <em>Żydokomuna. Interpretacje historyczne</em>, Warszawa 2012</p>
<p><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftnref1">[1]</a> Zaskakuje liczba pozytywnych recenzji. Jednym z jej przykładów może być tekst P. Zaremby,  <em>Bolesna pułapka uogólnień, </em>,,Rzeczpospolita” 24 III 2012.</p>
<p><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftnref2">[2]</a> Wyliczenie wszystkich błędów Śpiewaka zob., W. Muszyński, <em>Egzorcyzmy wokół Żydokomuny, </em><a href="http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120411&amp;typ=my&amp;id=my03.txt" target="_blank"><em>http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120411&amp;typ=my&amp;id=my03.txt</em></a><em> </em></p>
<p><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftnref3">[3]</a> W. Muszyński, <em>Żydokomuna, Dramat profesora Śpiewaka, </em><a href="http://www.pch24.pl/dramat-profesora-spiewaka,911,i.html" target="_blank"><em>http://www.pch24.pl/dramat-profesora-spiewaka,911,i.html</em></a><em> </em></p>
<p><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Skrzywiony%20obraz%20ciekawego%20zjawiska%20spo%C5%82ecznego%20czyli%20(2).docx#_ftnref4">[4]</a>W. Muszyński, <em>Śpiewak o Żydokomunie ,,Gross był moim przewodnikiem i mistrzem”, </em><a href="http://www.bibula.com/?p=54997" target="_blank"><em>http://www.bibula.com/?p=54997</em></a><em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=903</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciech Jakóbik, &#8220;Kto się boi czerwonego smoka?&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=900</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=900#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Apr 2012 11:32:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka międzynarodowa - analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[geopolityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=900</guid>
		<description><![CDATA[Niektórych obserwatorów opowieści o rosnącym w siłę czerwonym smoku śmieszą niczym bajki o stalowym wilku. Rzeczywiście dominacja Chin nie jest nieunikniona, a wiele wskaźników każe twierdzić, że nie nadejdzie. Jednakże daleko idącą niefrasobliwością byłoby stwierdzić, że narastające obawy względem Państwa Środka są po prostu irracjonalną fobią, która o niczym nie świadczy.
Strach przed Chinami narasta i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/04/Wojciech-Jakóbik-II.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-901" style="margin: 5px;" title="Wojciech Jakóbik II" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/04/Wojciech-Jakóbik-II-150x150.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Niektórych obserwatorów opowieści o rosnącym w siłę czerwonym smoku śmieszą niczym bajki o stalowym wilku. Rzeczywiście dominacja Chin nie jest nieunikniona, a wiele wskaźników każe twierdzić, że nie nadejdzie. Jednakże daleko idącą niefrasobliwością byłoby stwierdzić, że narastające obawy względem Państwa Środka są po prostu irracjonalną fobią, która o niczym nie świadczy.</p>
<p><span id="more-900"></span>Strach przed Chinami narasta i niezależnie od tego, czy jest on uzasadniony ta kwestia nie podlega dyskusji. Abstrahując od przyczyn zaistnienia tego zjawiska, których można szukać posługując się teoriami spiskowymi czy ideologicznymi narracjami, należy mu się przyjrzeć. Tym bardziej, że realistyczna szkoła stosunków międzynarodowych podpowiada, że należy spodziewać się eskalacji, a ostatecznie erupcji tego narastającego napięcia. Pekin uderza w Pax Americana a więc globalną równowagę zrodzoną po upadku Związku Sowieckiego, do której ponownego ustabilizowania będą według tej szkoły dążyć pozostali aktorzy, na czele z Waszyngtonem.</p>
<p>Wśród sojuszników USA w Azji, z których najbardziej ekstrawaganckim jest komunistyczny Wietnam, widać, że zagrożenie ze strony Chin, iluzoryczne czy też nie, jest brane pod uwagę. Nie można spisać poważnych zmian w strategiach bezpieczeństwa potęg takich, jak Japonia na poczet zwykłego dmuchania na zimne na zasadzie – <em>si vis pacem para bellum</em>. To, co dzieje się obecnie w krajach niesprzymierzonych z Państwem Środka, a znajdujacych się w okolicach jasno zdefiniowanego przez nie obszaru zainteresowań zamykającego się w tzw. drugim łańcuchu wysp, to realizacja taktyki band waggoning. To upatrywanie bezpiecznej przystani pod skrzydłami lidera rywalizacji międzynarodowej – w tym przypadku Stanów Zjednoczonych. To świadcząca o poważnych obawach reakcja sąsiadów na wzrost siły regionalnej potęgi &#8211; Chin. Kraje azjatyckie szukają zewnętrznego wsparcia w obliczu niepokojącego je pokojowego wzrostu Państwa Środka, które niejako samo wpycha je w objęcia USA.</p>
<p>Nie tylko państwa azjatyckie obawiają się Czerwonego Smoka. Także w Europie część obserwatorów wskazuje, że piwot do Azji odciąga uwagę Stanów Zjednoczonych od Starego Kontynentu, co zagraża jej bezpieczeństwu.</p>
<p>Ze względu na obecne i przewidywane poważne cięcia w budżecie obronnym, USA są zmuszone wybierać i priorytetyzować cele swojej polityki zagranicznej. Z ich punktu widzenia w obliczu wzrostu potęgi Państwa Środka sytuacja w Azji Południowo-Wschodniej wymaga większego zaangażowania strategicznego, z kolei póki co ustabilizowana geopolitycznie Europa mniejszego. Dlatego też Stany przekierowują swoje aktywa militarne na Pacyfik. Jednocześnie zmniejszają wydatki wojskowe na Starym Kontynencie o 15 procent i wycofują dwie z czterech brygad wojskowych tam stacjonujących.</p>
<p>Należy zaznaczyć, że kluczowe elementy amerykańskiej polityki w regionie są realizowane. Najważniejszymi jej osiągnięciami osatnich miesięcy jest rozbudowa baz wojskowych w Rumunii i Bułgarii, budowa radaru antyrakietowego w Turcji oraz wzmocnienie floty w okolicach Hiszpanii. Wisienką na torcie byłaby budowa elementów tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, jednakże projekt ten został zdekonkretyzowany i odsunięty w czasie przez obecnego lokatora Białego Domu. Ma to zapewne związek ze zmianą w relacjach amerykańsko-rosyjskich &#8211; tak zwany ,,reset” w relacjach między Moskwą a Waszyngtonem. Część analityków uważa go jedynie za figurę retoryczną. Inni uważają, że jest to nowy izolacjonizm względem spraw europejskich reprezentowany przez pierwszego ,,pacyficznego” prezydenta – Baracka Obamę. Przyszły kształt polityki bezpieczeństwa USA zależeć będzie od wyborów prezydenckich po wakacjach i następujących po nich miesięcy, które pokażą czy Piwot do Azji jest jedynie chwilowym zjawiskiem, a jeśli tak, to jaka strategia go zastąpi. Jej transpozycja na Sojusz Transatlantycki może nie być już tak silna, ponieważ, co zauważa zdecydowana większość obserwatorów za Oceanem, znaczenie relacji w ramach NATO maleje i będzie maleć, głównie ze względu na rozbicie jedności sojuszniczej sankcjonowanej dawniej zagrożeniem radzieckim.</p>
<p>Konserwatywni obserwatorzy obawiają się przede wszystkim, że utrata zainteresowania ze strony Waszyngtonu pozwoli Moskwie na bardziej ambitną politykę zagraniczną w obszarze jej zainteresowań. Symbolem nowej polityki Kremla jest obecny prezydent-elekt Władimir Putin, który obudził Wielkiego Niedźwiedzia od czasu jelcynowskiej smuty śpiącego niespokojnym snem. Przed objęciem prezydentury przez byłego aparatczyka KGB był on raczej bierny geopolitycznie. Głównie dzięki sprzyjającym trendom w energetyce, zdołał wybudzić owego Niedźwiedzia z letargu.</p>
<p>Analitycy spodziewają się, że pusta przestrzeń, pozostawiona przez USA Rosji, zostanie przez nią szybko zapełniona. Byłaby to zła wiadomość dla krajów regionu ,,bliskiej zagranicy” i dawnych satelitów radzieckich, które w latach 90-tych czuły się coraz bardziej swobodnie, tworząc podmiotową politykę zagraniczną, czego najsilniejszym przejawem były coraz to nowe układanki geopolityczne tworzone przez ich przywódców, szczególnie widoczne za prezydentury ś.p. prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego. Nieobecność geopolityczna Amerykanów to zielone światło dla cofnięcia zmian zaszłych w okresie postkomunistycznym w Europie Środkowo-Wschodniej.</p>
<p>W tym kontekście Piwot do Azji może być poczytywany, szczególnie w naszej okolicy, jako koniec dobrej koniunktury geopolitycznej i unieważnienie szklarniowych warunków w jakich, dzięki zaangażowaniu Waszyngtonu, rozwijały się w czasach pozimnowojennego status quo państwa prące na Zachód.</p>
<p>Europejczycy mogą mieć za złe Chinom, że odciągają od nich uwagę Waszyngtonu szczególnie, że Państwo Środka od wieków jest obiektem ekstrapolacji trawiących ich obaw i nadziei. Słaba Europa jest krytyczna względem Pokojowego Wzrostu &#8211; ze strachu i zazdrości. W tej rozpaczy może co najwyżej nadal słać do Pekinu apele w obronie praw człowieka i środowiska naturalnego, jednocześnie nerwowo wyglądając na Zachód z nadzieją, że na horyzoncie za chwilę znów pojawią się jankeskie żagle. Ta bezradność i bierność były szczególnie widoczne podczas interwencji w Libii, której Paryż i Londyn zwyczajnie nie były w stanie udźwignąć. Amerykanie oczekiwaliby jednak, że Europa weźmie odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Jej liderzy sygnalizują delikatnie, że nie będą dłużej fundować darmowego parasola bezpieczeństwa, który w latach najsilniejszego rozwoju welfare state w Europie pozwolił zachodnim państwom kontynentu przekierować potrzebne w normalnych warunkach na rozwój własnej obronności środki finansowe na rozbuchane wydatki socjalne. Na samodzielność Starego Kontynentu w zakresie bezpieczeństwa nie można jednak liczyć, biorąc pod uwagę zawirowania ekonomiczne i narastające na nowo partykularyzmy będące symptomem schyłku jego zdawna więdnącej potęgi.</p>
<p>I jakie tu ma znaczenie, czy strach przed Pekinem jest racjonalny czy nie? Tak czy inaczej może on mieć ujście w poważnym konflikcie.</p>
<p>Należy patrzeć na to zjawisko w szerszym kontekście zmiany status quo na arenie międzynarodowej. Zwolennicy teorii strukturalnej z entuzjazmem nazwaliby ją przejściem od modelu unipolarnego do multipolarnego. Pod uwagę należy tu brać rosnące znaczenie wciąż niedotartego BRICS, szarżujący Iran, i po kryjomu wspierającą go Rosję. W tym kontekście należy uwzględnić załamanie systemu dyktatur proamerykańskich w krajach północnej Afryki oraz, chyba można to tak nazwać, wojnę domową w Syrii. Nie można zapominać o przemianach w Ameryce Południowej i próbach odnowienia imperium Bolivara przez Hugo Chaveza. Te zmiany są prognostykami zbiżającego się przetasowania.</p>
<p>Strach przed czerwonym smokiem ma to samo źródło, co obawy przed Rosją, Iranem i innymi śmiałkami targającymi się na status quo. To strach przed upadkiem Zachodu i sankcjonowanego przezeń porządku. Oto nowa linia frontu, na której ścierać się będą dwie wizje świata. Pierwsza to dla jednych ,,nowy wspaniały świat” budowany z dużo większym udziałem państw rozwijających się, dla innych degeneracja westfalskiego modelu stosunków międzynarodowych stworzonego przez Zachód. Druga to, wymarzona przez część obserwatorów odbudowa potęgi Zachodu a przeklęta przez pozostałych kontynuacja niesprawiedliwego status quo.</p>
<p>A zatem ogólna przyczyna narastających na Zachodzie obaw została zdiagnozowana. To czas na działanie. Niewiele zależy tu od Europejczyków, za to bardzo dużo od Amerykanów. Póki co nie stracili przywództwa. Mogą je jednak utracić. Niezależnie od tego arena międzynarodowa nie będzie już nigdy taka sama jak w starych dobrych latach dziewięćdziesiątych.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=900</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aleksander Surdej, &#8220;Pełzająca reforma emerytur&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=897</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=897#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Mar 2012 10:02:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka i ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksander Surdej]]></category>
		<category><![CDATA[reforma emerytalna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=897</guid>
		<description><![CDATA[Rząd bierze &#8211; jak zwykł mawiać premier &#8211; &#8220;na klatę&#8221; reformę emerytalną. Dociekliwy obywatel ma jednak prawo zapytać, co ile lat konieczna jest reforma emerytalna, skoro pamięta jeszcze o tym, że reforma z roku 1999 miała doprowadzić do powstania systemu emerytalnego, który jest zarówno trwały, jak i efektywny, czyli zapewniający przyszłym emerytom wyższe świadczenia. Czy więc [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/pieniądze.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-898" style="margin-top: 3px; margin-bottom: 3px; margin-left: 6px; margin-right: 6px;" title="pieniądze" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/pieniądze-150x150.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Rząd bierze &#8211; jak zwykł mawiać premier &#8211; &#8220;na klatę&#8221; reformę emerytalną. Dociekliwy obywatel ma jednak prawo zapytać, co ile lat konieczna jest reforma emerytalna, skoro pamięta jeszcze o tym, że reforma z roku 1999 miała doprowadzić do powstania systemu emerytalnego, który jest zarówno trwały, jak i efektywny, czyli zapewniający przyszłym emerytom wyższe świadczenia. Czy więc reforma sprzed zaledwie kilkunastu lat była błędem? Na czym powinny polegać zmiany w systemie emerytalnym, aby nowy system okazał się i trwały, i elastyczny?</p>
<p><strong><span id="more-897"></span>Reforma, czyli zadłużenie ZUS</strong></p>
<p>Przypomnijmy, że reforma z roku 1999 nazywana była reformą systemową. Wprowadzającym ją chodziło o odejście od systemu finansowania wyłącznie bieżącego, w którym środki na wypłaty dla emerytów pochodzą ze składek obecnie pracujących, i przejście do systemu ze znacznym udziałem finansowania dzięki inwestowaniu (kapitalizacji) indywidualnych składek. Nowy system miał prowadzić do &#8220;bezpieczeństwa dzięki różnorodności&#8221;. O ile w starym systemie 100 procent świadczenia pochodziło z finansowania bieżącego, to w przyszłości znaczny &#8211; a nawet według niektórych obietnic dominujący &#8211; element przyszłego świadczenia pochodzić miałby z dochodów kapitałowych.</p>
<p>Twórcy nowego systemu wiedzieli, że takie przejście jest kosztowne, gdyż kapitalizowana składka będzie przekazywana inwestującym podmiotom, w tym przypadku Otwartym Funduszom Emerytalnym (OFE), przyczyniając się do niedoborów w kasie ZUS. Minister Jacek Rostowski wyliczył, że od roku 1999 do końca 2010 przekazano OFE 232 miliardy złotych. W starym systemie suma ta trafiłaby do ZUS, jej brak został więc wypełniony transferami środków budżetowych oraz &#8211; dodatkowo &#8211; zadłużeniem ZUS. W tym sensie można więc mówić, że reforma z 1999 roku została okupiona znacznym przyrostem długu publicznego. Ubiegłoroczne zmniejszenie o 2/3 składki przekazywanej przez ZUS do OFE można więc nazwać głęboką korektą systemu. Chociaż rząd uchyla się od jednoznacznych deklaracji, to zmiana ta prawdopodobnie jest zmianą trwałą, którą niektórzy komentatorzy nazwali powrotem do systemu sprzed reformy.</p>
<p><strong>Nikt nic nie wie</strong></p>
<p>Opinia ta pomija jednak inną rzadziej zauważaną zmianę, którą wprowadziła reforma z roku 1999 roku, a jest nią odejście od &#8220;systemu zdefiniowanych świadczeń&#8221;. To żargonowe określenie oznacza odejście od gwarantowania przez państwo określonego i znanego przyszłym emerytom ze znacznym wyprzedzeniem poziomu świadczeń emerytalnych. Kiedyś, nie tylko w Polsce, ale i we Francji czy Niemczech, obywatele wiedzieli, że w momencie przejścia na emeryturę ich świadczenia będą wynosić 60 czy 70 procent średniej lub nawet ostatniej płacy. Teraz takiej gwarancji nie ma i wszyscy staliśmy się uczestnikami systemu zdefiniowanych składek: wiemy, ile obecnie wpłacamy, wysokość przyszłych świadczeń jest jednak nieznana. Nieznane są więc zarówno świadczenia z ZUS, jak i niepewna jest wielkość świadczeń z OFE.</p>
<p>Niepewności te mają jednak inne źródła. O ile sumy wpływające do ZUS zależne są od liczby pracujących i wielkości składek, to rentowność OFE zależna jest od wahań na rynku kapitałowym. W obecnej sytuacji na giełdach wielkość świadczenia otrzymywanego z OFE byłaby minimalna. Kwestia ta nie byłaby problemem publicznym, gdyby nie to, że składki do OFE nie są wpłatami dobrowolnymi, a przymusowymi. Wydawać by się mogło, że jeśli państwo przymusza, to także gwarantuje i zapewnia bezpieczeństwo. Jest to jednak w znacznej mierze złudzenie, gdyż nie ma instrumentów wymuszających na OFE wysoką rentowność. Jeśli OFE są za coś karane, to jedynie za silne odchylenia od średniej rentowności. Gdy tracą pieniądze, to tracą najczęściej wszystkie. Jeśli wszystkie OFE mieszczą się w dozwolonym odchyleniu od średniej, karane być nie mogą. Powtórzmy: błędem reformy z 1999 roku było stworzenie iluzji, że państwo gwarantuje zysk bez ryzyka. Że jest to niemożliwe, wiedzą teraz prawie wszyscy.</p>
<h4>Bolesna lekcja kapitalizmu</h4>
<p>Emerytury Polaków znalazły się więc w podwójnych kleszczach: starzenie się społeczeństwa, niska stopa urodzeń oraz emigracja ekonomiczna podcinają zdolność do finansowania świadczeń wypłacanych w systemie finansowania bieżącego, a niestabilność rynków kapitałowych odbiera złudzenia, że istnieje łatwy sposób na nadzwyczajne zyski, które zrekompensowałyby mizerię kasy ZUS.</p>
<p>W ciągu dekady otrzymaliśmy więc bolesną lekcję na temat istoty zabezpieczenia dochodu na starość (po zakończeniu aktywności zawodowej). Rzeczywistość przypomina nam, że owo zabezpieczenie pochodzić powinno zarówno z gwarantowanej emerytury państwowej, jak i indywidualnych oszczędności oraz transferów wewnątrz rodzin. Przypomina, że emerytura państwowa jest historyczną nowością, została wprowadzona pod koniec XIX wieku i zapewniała wysokie świadczenia w państwach Europy Zachodniej przez mniej więcej 30 lat, &#8220;chwalebnych lat&#8221; po zakończeniu II wojny światowej.</p>
<p>Nie nawołuję oczywiście do zniesienia emerytury państwowej, lecz do uświadomienia sobie, że zimna logika liczb mówi, iż emerytura państwowa w przyszłości będzie jedynie emeryturą minimalną i bliską kwocie wystarczającej na przeżycie oraz że jej wysokość powinna być silnie spłaszczona. W takiej sytuacji niezbędny jest wzrost indywidualnych oszczędności oraz świadomość, że nasza zbiorowa, a jeszcze bardziej indywidualna, sytuacja ekonomiczna na starość zależy od tego, co Waldemar Pawlak nazwał inwestowaniem w dzieci. Przeliczanie liczby dzieci na poziom dochodów emerytalnych zostawmy na inną okazję. Warto jednak uświadomić sobie, że ofensywa medialna &#8220;kobiet nienawidzących dzieci&#8221;, niezależnie od indywidualnych powodów, jest działaniem społecznie szkodliwym.</p>
<h4>Rząd nam dzieci nie urodzi</h4>
<p>Rząd niewiele może w krótkim okresie zrobić w celu zwiększenia liczby urodzeń, polityka &#8220;pro-dzietna&#8221; to nie becikowe, a jej skutki nie pojawiają się dziewięć miesięcy później, lecz ze sporym opóźnieniem. Znacznie więcej zależy od rządu w kwestii indywidualnego oszczędzania na starość. Przypomnijmy, że oszczędzamy, gdy zamierzamy zachować wartość uzyskanego dochodu i użyć go w przyszłości; inwestujemy natomiast, gdy od swoich działań oczekujemy wzrostu dochodu. Przykład OFE pokazuje, że rząd nie może gwarantować wzrostu dochodu. Amerykańskie fundusze emerytalne są funduszami, do których należy się dobrowolnie, a rząd co najwyżej zwalnia od podatku dochodowego pewną sumę, która do funduszy jest wpłacana. Rentowności takich inwestycji nikt gwarantować nie może, ani nie powinien. Jeśli OFE miałyby być utrzymane, powinny być miejscem dobrowolnego, zwolnionego do pewnej wysokości od podatku, inwestowania. Rząd powinien natomiast gwarantować bezpieczeństwo oszczędności. Termin &#8220;gwarantować&#8221; oznacza zarówno gwarancję wypłacalności instytucji, w których Polacy będą oszczędzać na starość, jak i gwarancję wartości nabywczej oszczędności poprzez indeksowanie ich wartości stopą inflacji z każdego poprzedzającego roku. Takie &#8220;kasy oszczędzania emerytalnego&#8221; mogą być częścią Banku Gospodarstwa Krajowego czy PKO BP, mogą być także nowymi instytucjami. Oszczędzane w nich środki byłyby chronione przed inflacją (nie przynosiłyby jednak zysku), a rząd mógłby instytucjom takim oferować obligacje oprocentowane w wysokości stopy inflacji. Dzięki temu polskie obligacje oprocentowane byłyby na poziomie 3-4, a nie, jak obecnie, 6 procent.</p>
<h4>Zamiast wydłużania pracy</h4>
<p>Proponowane przeze mnie zmiany są równie istotne (są ponadto technicznie proste), jak kwestia wydłużenia wieku emerytalnego. Jeśli bowiem, jak wszystko na to wskazuje, emerytury przyszłości będą emeryturami minimalnymi, to wydłużenie okresu pracy będzie dla wielu ludzi jedynym sposobem ochrony przed ubóstwem. Nowy system będzie stabilny, jeśli będzie prosty i wyraźnie informujący o obowiązkach państwa.</p>
<p>Większej dzielności od rządu wymaga wprowadzenie zmian w systemach emerytur specjalnych (służb mundurowych, górników czy sędziów). Podstawowa, a słabo rozumiana przez opinię publiczną trudność wynika z traktowania &#8220;przywilejów emerytalnych&#8221; jako sposobu motywowania do podjęcia pracy w danym zawodzie. Wcześniejsza lub wyjątkowo hojna emerytura jest, w odczuciu samych zainteresowanych, elementem &#8220;całożyciowego pakietu wynagradzania&#8221;. Pracownicy uprzywilejowanych sektorów uważają, że samo wynagrodzenie nie jest wystarczająco wysokie, aby utrzymać ich w zawodzie, że do pracy w nim zachęca dodatkowo &#8220;specjalny system emerytalny&#8221;. Każdy, a nie tylko obecny rząd powinien wyraźnie wskazać, że to wysokość wynagrodzenia i warunki pracy, a nie mało przejrzyste połączenie płac i specjalnych emerytur jest wyłącznym sposobem ekonomicznego zachęcania do pracy w danym zawodzie.</p>
<p>Czy wskazane kierunki zmian będą dla nas emerytalnym Armagedonem? Nie, jeśli kolejne rządy i kolejni odpowiedzialni politycy będą umiejętnie nawigować między ograniczeniami płynącymi z przeszłości (ograniczenia płynące z uprawnień nabytych), a zmianami (stopniowymi, lecz konsekwentnymi), które zgodne są z &#8220;naturą emerytur państwowych&#8221; jako emerytur minimalnych i socjalnych. Polski system emerytalny rozpoczął &#8220;wielki dryf&#8221;.</p>
<p>Tekst ukazał się w Dzienniku Polskim w dniu 14 marca 2012 roku - <a href="http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/opinie/1212742-pelzajaca-reforma-emerytur.html,0:pag:3,0:pag:1#nav0" target="_blank">http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/opinie/1212742-pelzajaca-reforma-emerytur.html,0:pag:3,0:pag:1#nav0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=897</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W Rosji bez zmian &#8211; rozmowa z dr Pawłem Ukielskim</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=890</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=890#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Mar 2012 16:58:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka międzynarodowa - komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[polityka rosyjska]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=890</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Prawdą jest natomiast niewątpliwie, że rosyjskie społeczeństwo jest mało aktywne publicznie. Wynika to z głębokiej tradycji tego kraju i niemożliwa jest tu szybka zmiana. Podporządkowanie się władzy jest na tyle głęboko zakorzenione w rosyjskiej kulturze, że w najbliższym czasie nie jest możliwe zbudowanie silnego społeczeństwa obywatelskiego w zachodnim stylu&#8221;. Przedstawiamy rozmowę z dr Pawłem Ukielskim, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/pukielski1-II2.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-893" style="margin-left: 6px; margin-right: 6px; margin-top: 3px; margin-bottom: 3px;" title="pukielski1 II" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/pukielski1-II2-150x150.jpg" alt="" width="72" height="72" /></a>&#8220;Prawdą jest natomiast niewątpliwie, że rosyjskie społeczeństwo jest mało aktywne publicznie. Wynika to z głębokiej tradycji tego kraju i niemożliwa jest tu szybka zmiana. Podporządkowanie się władzy jest na tyle głęboko zakorzenione w rosyjskiej kulturze, że w najbliższym czasie nie jest możliwe zbudowanie silnego społeczeństwa obywatelskiego w zachodnim stylu&#8221;. Przedstawiamy rozmowę z dr Pawłem Ukielskim, którą przeprowadził Wojciech Jakóbik.</p>
<p><span id="more-890"></span></p>
<p><strong><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/Wojciech-Jakóbik-II1.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-894" style="margin-top: 3px; margin-bottom: 3px; margin-left: 6px; margin-right: 6px;" title="Wojciech Jakóbik II" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/Wojciech-Jakóbik-II1-150x150.jpg" alt="" width="72" height="72" /></a>Wojciech Jakóbik:</strong> W interpretacji sytuacji powyborczej w Rosji pojawiły się dwa trendy. Część ekspertów uważa, że zwycięstwo Putina jest kroplą która niebawem przeleje czarę goryczy i doprowadzi do przemian politycznych u naszego wschodniego sąsiada. Inni uważają, że stosunkowo mała aktywność polityczna społeczeństwa rosyjskiego, bez względu na roszady personalne na Kremlu świadczy o tym, że w rzeczywistości większość Rosjan nie przejmuje się nimi zbytnio i biernie przyjmuje to co przyniesie los. Która z narracji jest Panu bliższa?</p>
<p><strong>Paweł Ukielski:</strong> Nie jestem zwolennikiem żadnej z przytoczonych tez w stu procentach. Nie jestem tak wielkim optymistą, żeby uważać, że niemal 2/3 głosów (nawet przy założeniu, że doszło do poważnych nieprawidłowości wyborczych) oddanych na Putina oznacza rychły kres jego władzy. Bez wątpienia Putin wciąż posiada olbrzymie poparcie społeczne i nie można o tym zapominać. Sytuacja znacząco różni się od Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie, do której zwolennicy tezy o nadchodzącej zmianie chcieliby się odwoływać &#8211; w Kijowie mieliśmy bardzo wyrównane wyniki, na które wyborcze fałszerstwa mogły bezpośrednio wpływać, znacznie większe tłumy protestujących oraz bardzo silnego lidera Rewolucji &#8211; Wiktora Juszczenkę, pod którego sztandarami protestujący mogli się skupić. W Rosji dzisiejszej tych elementów brakuje, brakuje również silnego wsparcia z zewnątrz, którego udzielono &#8220;pomarańczowym&#8221;. To powoduje, że jestem mocno sceptyczny wobec scenariuszy szybkiego obalenia Putina.</p>
<p>Z drugiej strony nie jestem do końca przekonany, że protesty są aż tak mało znaczące, jak chcieliby zwolennicy teorii, którą hasłowo można byłoby określić: &#8220;nic się nie zmieni&#8221;. Pewne przesłanki, by inaczej traktować obecne protesty dał sam Putin, który potraktował je wyjątkowo poważnie, a jednocześnie &#8211; wyjątkowo łagodnie (co okazało się z jego strony strzałem w dziesiątkę, gdyż protestującym ciężko odwoływać się w tej sytuacji do &#8220;martyrologii&#8221; i zdobywać szerszy oddźwięk na Zachodzie, Putin zaś z łatwością może prezentować swoje &#8220;liberalne oblicze&#8221;). Pamiętać też należy, że tym razem protest ma inne podłoże społeczne &#8211; przeciw Putinowi wystąpili młodzi, nieźle sytuowani mieszkańcy Moskwy. Ta zmiana jakościowa może (choć nie musi) oznaczać, że tym razem sprzeciw wobec Putina i jego rządom może być głębszy i strukturalny.</p>
<p>Prawdą jest natomiast niewątpliwie, że rosyjskie społeczeństwo jest mało aktywne publicznie. Wynika to z głębokiej tradycji tego kraju i niemożliwa jest tu szybka zmiana. Podporządkowanie się władzy jest na tyle głęboko zakorzenione w rosyjskiej kulturze, że w najbliższym czasie nie jest możliwe zbudowanie silnego społeczeństwa obywatelskiego w zachodnim stylu.</p>
<p><strong>WJ:</strong> Czy Władimir Putin będzie mógł sobie pozwolić na komfortowe rządy na kształt tych z czasów gdy po raz pierwszy był prezydentem? Jaki wpływ na możliwości manewru Kremla będą miały zmiany demograficzne, ekonomiczne i polityczne w Rosji?</p>
<p><strong>PU:</strong> Wiele wskazuje na to, że Władimir Putin będzie dążył do powtórzenia sposobu sprawowania władzy ze swoich pierwszych dwóch kadencji i &#8211; przynajmniej na początku &#8211; nie powinien mieć z tym większych kłopotów. Silna legitymacja, którą dostał wygrywając w pierwszej turze wyborów prezydenckich nie została poważnie nadwerężona przez protesty.</p>
<p>Trudniej przewidzieć długofalowe trendy w tym zakresie. Może się zdarzyć, że &#8220;ulica&#8221; w końcu wytworzy poważnego lidera, który będzie w stanie realnie powalczyć o władzę. Zmiany demograficzne przebiegają w takim tempie, że nie wydaje się, by miały wpływ na najbliższą kadencję Putina, choć oczywiście problemy demograficzne obecne są już od wielu lat w rosyjskim życiu publicznym i politycznym. Bardzo dynamiczna sytuacja globalna – kryzys gospodarczy, głębokie zmiany w strukturze UE, polityka USA i Chin mogą dla Rosji również stanowić wyzwanie, którego skali dziś nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Osobiście uważam, że Kreml wciąż za bardzo skierowany jest w swej polityce na zachód, na próby odbudowy imperium zewnętrznego, zaś zbyt mało uwagi poświęca problemowi &#8211; w mojej ocenie znacznie poważniejszemu &#8211; wschodnim sąsiadom, ze szczególnym uwzględnieniem Chin. Jest to wyzwanie potężne, z którym Putin może sobie nie poradzić.</p>
<p><strong>WJ:</strong> Czy w opozycji do Putina rośnie jakiś poważny ośrodek polityczny? Czy zmiany przyjdą z kręgów władzy czy raczej z rosyjskiej ulicy?</p>
<p><strong>PU:</strong> W tej chwili raczej nie widać poważnego lidera opozycji, który byłby w stanie zagrozić Putinowi.</p>
<p><strong>WJ:</strong> Czy demokratyczna Rosja musi oznaczać Rosję sfragmentaryzowaną?</p>
<p><strong>PU:</strong> Niechęć do demokracji w Rosji ma zarówno podłoże tradycji silnej władzy jak i w pamięci o czasach Borysa Jelcyna, uznawanych za okres kolejnej &#8220;smuty&#8221; &#8211; słabości Federacji na arenie międzynarodowej, anarchii i niepewności. To wszystko wywołuje głębokie przekonanie, że tylko rządy silnej ręki są w stanie utrzymać jedność Federacji Rosyjskiej. Wydaje się jednak, że przeświadczenie to nie jest całkiem pozbawione racji – brak tradycji demokratycznych oraz społeczeństwa obywatelskiego może spowodować fragmentaryzację kraju. W takiej sytuacji Rosji grozić może zarówno rozpad o podłożu etnicznym (pamiętajmy, że silne napięcia o tym charakterze występują tu nagminnie również pod rządami Putina) jak i umocnienie lokalnych struktur władzy. Dlatego też aby mówić o Rosji demokratycznej należy najpierw budować ramy instytucjonalne i społeczne przygotowujące grunt do głębokiej przebudowy systemu.</p>
<p>Dr Paweł Ukielski – wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego, pracownik naukowy w Instytucie Studiów Politycznych PAN.</p>
<p>Wojciech Jakóbik – redaktor naczelny portalu Europa-Bezpieczeństwo-Energia (<a href="http://www.ebe.org.pl%29/">www.ebe.org.pl)</a>, współpracownik Ośrodka Myśli Politycznej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=890</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jest dobrze! &#8211; rozmowa z Gabrielem Bârtaşem</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=885</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=885#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Mar 2012 08:04:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka międzynarodowa - komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[Rumunia]]></category>
		<category><![CDATA[stosunki polsko-rumuńskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=885</guid>
		<description><![CDATA[1 marca 2012 roku Ośrodek Myśli Politycznej zorganizował w Krakowie debatę &#8220;Jaka Europa Środkowa, w jakiej Unii Europejskiej. Analiza zmian w UE i regionie z perspektywy interesów Rumunii i Polski oraz współpracy tych państw&#8221;. Gościem specjalnym był Gabriel Bârtaş z MSZ Rumunii, były ambasador Rumunii w Polsce. Przedstawiamy rozmowę z nim, przeprowadzoną przez Wojciecha Jakóbika.
Wojciech Jakóbik: Rok 1989 był [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/Rumunia-godło-120x185.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-887" style="margin-top: 3px; margin-bottom: 3px; margin-left: 6px; margin-right: 6px;" title="Rumunia - godło 120x185" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/Rumunia-godło-120x185-120x150.jpg" alt="" width="72" height="90" /></a>1 marca 2012 roku Ośrodek Myśli Politycznej zorganizował w Krakowie debatę &#8220;Jaka Europa Środkowa, w jakiej Unii Europejskiej. Analiza zmian w UE i regionie z perspektywy interesów Rumunii i Polski oraz współpracy tych państw&#8221;. Gościem specjalnym był Gabriel Bârtaş z MSZ Rumunii, były ambasador Rumunii w Polsce. Przedstawiamy rozmowę z nim, przeprowadzoną przez Wojciecha Jakóbika.</p>
<p><span id="more-885"></span><strong>Wojciech Jakóbik: Rok 1989 był czasem głębokich przemian zarówno w Polsce jak i Rumunii, przy czym w Pańskim kraju przebiegały one zupełnie inaczej niż u nas. Stąd moje pytanie: czym tak naprawdę była „rumuńska rewolucja” z 1989 roku?</strong></p>
<p><em><strong>Gabriel Bârtaş</strong></em>: W Rumuni<strong>i</strong> wciąż trwa debata na temat przebiegu ówczesnej rewolucji. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że nie udało się nam doprowadzić – wzorem Polski i Czechosłowacji – do obrad Okrągłego Stołu, albo do jedwabnej rewolucji, ponieważ sam reżim miał dużo bardziej dyktatorski, totalitarny charakter. Muszę jednak zaznaczyć, iż wojska radzieckie wycofały się z terytorium Rumunii w 1958 roku, dlatego do 1989 komunizm nabrał u nas trochę nacjonalistycznego zabarwienia, co negatywnie, tragicznie wręcz skutkowało m.in. w grudniu 1989. Na pewno można stwierdzić, że to wstyd, iż w perspektywie dwudziestu lat nie udało się nam doprowadzić wtedy do porozumienia i ponad 1100 osób zginęło w dniach od 16 do 25 grudnia.<strong> </strong></p>
<p><strong>WJ: W Polsce część sceny politycznej nie zgadza się z tym, że doszło do obrad Okrągłego Stołu i nie było politycznej „opcji zerowej”. Czy u was to rozwiązanie przyniosło skutek?</strong></p>
<p>GB: Rumuńska Partia Komunistyczna (PCR) została natychmiast rozwiązana, właśnie z powodu krwawej i drastycznej rewolucji, stało się to jeszcze w grudniu 1989 roku. Trzeba jednak przypomnieć, że jej członkami było blisko 4 mln Rumunów. W latach 80-tych żaden awans społeczny nie miał prawa odbyć się bez przynależności do partii. Większość moich rodaków zgadza się z poglądem, iż Ceauşescu doprowadził kraj do kryzysu z prostego powodu: sądząc, że jest niezależny politycznie chciał być również niezależny gospodarczo. Dlatego od 1978 do 1989 roku, czyli w ciągu dwunastu lat, Rumunia spłacała 14 mld ówczesnych dolarów. 23 sierpnia 1989 roku przywódca ogłosił oficjalnie, iż państwo nie ma już długów zagranicznych, a miesiąc później wprowadził kartki na chleb&#8230;.</p>
<p><strong>WJ: Jak Pan ocenia ostatnie dwudziestolecie w Polsce i w Rumunii? Jakie są różnice, a co łączy postępowanie obu krajów?</strong></p>
<p>GB: Obecnie łączy nas partnerstwo strategiczne, trochę unowocześnione od czasów historycznej współpracy polsko-rumuńskiej z okresu międzywojennego (1918-1939) kiedy to byliśmy sąsiadami i sojusznikami. W wielu dziedzinach Rumunia wzorowała się na Polsce, również w kwestii integracji z NATO i Unią Europejską.</p>
<p><strong>WJ: Co jeszcze jest do zrobienia w zakresie polsko-rumuńskiej współpracy?</strong></p>
<p>GB: Jest to bardzo duży obszar współpracy bilateralnej, jak również w ramach Unii Europejskiej,  w NATO i w naszym regionie. Rumunia popiera zdecydowanie pomysł polsko- szwedzki dotyczący Partnerstwa Wschodniego, biorąc pod uwagę nasze specjalne związki z Republiką Mołdawią.</p>
<p><strong>WJ: Skoro poruszyliśmy już temat NATO, interesująca w tym kontekście jest rola Rumunii w amerykańskiej polityce bezpieczeństwa. Wobec proamerykańskiej polityki naszych rządów w Polsce pojawiały się głosy niezadowolenia mówiące, że stajemy się giermkiem Stanów Zjednoczonych. Czy społeczeństwo rumuńskie reaguje podobnie, czy może dominuje w nim entuzjazm znany z lat 90’?</strong></p>
<p>GB: Z mojej skromnej wiedzy wynika, że według sondażów, Stany Zjednoczone są najbardziej popularne w Polsce i Rumunii, jeśli mówimy o państwach UE. Jak wiemy, w grudniu 2011 r. została ratyfikowana umowa dotycząca tarczy antyrakietowej, której część zostanie umiejscowiona na południu Rumunii, blisko granic z Serbią i Bułgarią. Ten niezwykle ważny projekt przewiduje szereg wspólnych działań NATO-wskich w Europie Środkowo-Wschodniej, jak i w Turcji i innych krajach . Wiem też o podjętej decyzji, ażeby od USA kupić samoloty F16, natomiast transakcji tej przeszkadza światowy kryzys. Szukając innego rozwiązania pojawił się pomysł, aby odrzutowce nabyć wspólnie z Chorwacją i Bułgarią, w ramach współpracy regionalnej. Ta współpraca ze Stanami Zjednoczonymi uzależniona jest więc zarówno od ich, jak i naszej polityki wewnętrznej. Niemniej jednak, nie słyszy się w Rumunii bardziej znaczących głosów opowiadających się przeciwko USA. W tej sprawie mamy consensus, podobnie jak w odniesieniu do Polski czy  Turcji.</p>
<p><strong>WJ: Jak Rumuni oceniają FIDESZ? Jak wygląda współpraca z Węgrami?</strong></p>
<p>GB: FIDESZ i Partia Demokratyczno-Liberalna (PDL), która rządzi obecnie w Rumunii, są razem w Europejskiej Partii Ludowej (PPE), jak również i partia węgierskiej mniejszości w Rumunii (Związek Demokratyczny Węgrów w Rumunii – UDMR) <strong>. </strong>Ciekawe jest to, że wszystkie najważniejsze partie rumuńskiej sceny politycznej należą do najbardziej znaczących grup europejskich – liberałowie są w formacji liberalnej, socjaldemokraci w grupie socjalistów. Nie ma żadnej rumuńskiej partii parlamentarnej, która byłaby w jakiejś formacji eurosceptycznej. Mamy 35 europosłów, z czego dwóch jest niezależnych. Jeśli chodzi o Węgrów, sądzę że mamy teraz jeden z najlepszych okresów współpracy w historii.</p>
<p><strong>WJ: Zatem kwestia węgierskiej mniejszości nie jest już punktem zapalnym Waszych relacji?</strong></p>
<p>GB: Jest dobrze. Partia węgierska, UDMR,  jest w koalicyjnym rządzie prawie od zawsze, w demokracji po rewolucji z grudnia 1989 r. Od 1996 roku wkraczała ona we wszystkie możliwe koalicje, mają wicepremiera i trzech ministrów (zdrowia, kultury i środowiska). Istnieje pełna autonomia kulturalna, również w szkolnictwie począwszy od najniższego do uniwersyteckiego szczebla. Uniwersytet w Kluzu jest rumuńsko-węgierski, nazywa się nawet „Babes – Bolyai”, od postaci dwóch wybitnych naukowców: jeden był Rumunem, drugi Węgrem. Uważam, że nie ma teraz żadnych poważnych sporów, czy tematów tabu między Rumunią a Węgrami, między Rumunami a Węgrami. I jeszcze łączy nas przyjaźń z Polską!</p>
<p><em><strong> </strong></em></p>
<p><em><strong>Gabriel Bârtaş &#8211; </strong></em>historyk, dyplomata, ambasador Rumunii w RP między 2005-2008, obecnie MSZ Rumunii. 1 marca wziął udział w debacie Ośrodka Myśli Politycznej (<a href="http://www.omp.org.pl/">www.omp.org.pl</a>) pt. <em>Jaka Europa Środkowa, w jakiej Unii Europejskiej? </em><em>Analiza zmian w UE i regionie z perspektywy interesów Rumunii i Polski oraz współpracy tych państw. </em>Wystąpili w niej także Olaf Osica (dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich), Kazimierz Michał Ujazdowski (poseł na Sejm RP) i Artur Wołek (Instytut Studiów Politycznych PAN). Dyskusję moderował Mirosław Sanek. Nagrania z dyskusji można obejrzeć pod adresami:</p>
<p>Część I -<a href=" http://youtu.be/xJ9mcp8ohE4" target="_blank"> http://youtu.be/xJ9mcp8ohE4</a> / CzęśćII <a href="http://youtu.be/XiWb5sZ4N-8" target="_blank">http://youtu.be/XiWb5sZ4N-8</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=885</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciech Jakóbik, &#8220;Która z potęg rzeczywiście słabnie?&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=882</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=882#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Mar 2012 10:53:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka międzynarodowa - komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[geopolityka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka chińska]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=882</guid>
		<description><![CDATA[Do informacji publicznej dotarły dane ekonomiczne każące podać w wątpliwość mit o nieuchronnej detronizacji USA z pozycji lidera międzynarodowego przez Chiny – przynajmniej jeśli chodzi o ekonomię. Nie pozwalają one dogmatycznie podejść do kwestii rywalizacji obu potęg.
Zachodnie media publikują komentarze ekspertów mające świadczyć o nieuchronnym upadku Stanów Zjednoczonych. W tym kontekście przywołuje się najczęściej dane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/Wojciech-Jakóbik-II.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-883" style="margin-top: 4px; margin-bottom: 4px; margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="Wojciech Jakóbik II" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/03/Wojciech-Jakóbik-II-150x150.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Do informacji publicznej dotarły dane ekonomiczne każące podać w wątpliwość mit o nieuchronnej detronizacji USA z pozycji lidera międzynarodowego przez Chiny – przynajmniej jeśli chodzi o ekonomię. Nie pozwalają one dogmatycznie podejść do kwestii rywalizacji obu potęg.<span id="more-882"></span></p>
<p>Zachodnie media publikują komentarze ekspertów mające świadczyć o nieuchronnym upadku Stanów Zjednoczonych. W tym kontekście przywołuje się najczęściej dane na temat długu publicznego, który rzeczywiście rośnie w zaskakującym tempie. Dzieje się to właściwie od końca prezydentury Billa Clintona, co pokazuje analiza porównawcza kolejnych budżetów USA od lat dziewięćdziesiątych do chwili obecnej. Pierwotnie wydatki windowała polityka militarna, obecnie głównym czynnikiem rozpychającym budżet są rosnące wydatki socjalne firmowane przez administrację Baracka Obamy.</p>
<p>A jednak pojawiają się obecnie informacje nie pozwalające na satysfakcjonujące wielu komentatorów przekreślenie potencjału ekonomicznego Amerykanów. Departament Handlu poinformował, że Produkt Krajowy Brutto USA wzrósł w ostatnim kwartale 2011 roku o 3 procent w ujęciu kwartał do kwartału<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftn1">[1]</a>. Realny wzrost w okresie 2010-2011 wyniósł 1,7 procent. Ekonomiści  zastanawiają się, czy to ożywienie nie jest trendem mogącym mieć wpływ na rynki światowe. Wygląda na to, że amerykańska gospodarka się podnosi.</p>
<p>Z kolei pesymistyczny sygnał padł odnośnie gloryfikowanego w niektórych środowiskach modelu gospodarczego Chin, który w opinii części lewicowych obserwatorów ma w przyszłości zastąpić skompromitowany kapitalizm. Bank Światowy poinformował<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftn2">[2]</a>, że chiński model ekonomiczny jest ,,niewydolny”. Instytucja nakłania Państwo Środka do wspierania konkurencji rynkowej, wsparcia dla zmarginalizowanej prywatnej przedsiębiorczości i zmniejszenia roli państwowych spółek.</p>
<p>400-stronnicowy Raport Banku projektuje plan dla Chin na następne dwie dekady. Stanowi on, że zbyt duże wsparcie dla sektora państwowego zdławi w końcu wzrost i z tego powodu potrzebuje rewizji. A zatem chińska tendencja wzrostu ma być według tej prognozy spadkowa. Chińskie PKB w czwartym kwartale 2011 roku wyniosło 2 procent. Wzrost prognozowany na rok 2012 ma wynieść także 2 procent. Gospodarkę spowalniają obecnie słabnące sektory eksportu i nieruchomości. Inwestycje mieszkaniowe spadły w grudniu i część ekspertów ostrzega, że sektor czeka słaby rok 2012<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftn3">[3]</a>.</p>
<p>To wszystko dzieje się w obliczu narastającego napięcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami, które coraz silniej rywalizują na płaszczyźnie ekonomicznej. Sytuację analizuje ekspert Center for Geoceconomic Studies i Council on Foreign Relations Sebastian Mallaby<a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftn4">[4]</a> . Podkreśla on, że z jednej strony Stany Zjednoczone forsują swoje prawa handlowe coraz agresywniej, a z drugiej Chiny coraz swobodniej wykorzystują kurs Juana w celu wsparcia własnego eksportu.</p>
<p>Mallaby obawia się, że owe napięcia mogą stać się mechanizmem samonapędzającym prowadzącym do ostatecznej erupcji konfliktu. W celu jego ,,złamania” zaleca on zainteresowanie chińskiego kapitału amerykańskim rynkiem i wsparcie dla chińskich ambicji internacjonalizacji Juana. Zdaniem eksperta doprowadzi to do poszerzenia platformy współpracy obu potęg i zmniejszy napięcie.</p>
<p>W tym zakresie interpretacja danych nie może nie być skażona przekonaniami ekonomicznymi interpretującego. Wolnorynkowiec bez wahania przyklaśnie ocenom Banku Światowego i poczyta dane o amerykańskim PKB jako jaskółkę odnowy pozycji Stanów na świecie. Etatysta zaprzeczy takiej optyce. Stwierdzi, że Bank Światowy jest międzynarodową korporacją, która (jak miało to miejsce wielokrotnie w historii Chin) próbuje narzucić rodzącej się potędze swój pomysł na jej funkcjonowanie, nie godząc się na jej samodzielność. Wskaże na jej mocodawców – Wall Street albo po prostu Waszyngton. Dane o PKB uzna za pustą liczbę, która poprzez nierówną dystrybucję owoców wymiany gospodarczej, daje zyski wąskim kręgom klasy posiadającej. Co ciekawe ten argument ma zastosowanie także w kontekście Chin. W tym rozróżnieniu łatwo umiejscowić rządy w Waszyngtonie i Pekinie. Sytuacja ma się jednak inaczej, jeśli chodzi o obywateli obu państw. Tutaj podziały ideologiczne mogą być zgoła inne.</p>
<p>Jednakże to od rządów zależy polityka potęg, które najwyraźniej obrały kurs zderzeniowy. Ma miejsce próba sił i od tego, która strona pierwsza stchórzy zależeć będzie kształt przyszłego systemu międzynarodowego. Sam fakt, że ma miejsce ów okres przejściowy, świadczy o tym, że o porządku sprzed jego rozpoczęcia możemy już zapomnieć.</p>
<hr size="1" /><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftnref1">[1]</a> http://www.esa.doc.gov/economic-indicators/economic-indicators-2</p>
<p><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftnref2">[2]</a> http://www.latimes.com/business/la-fi-china-world-bank-20120228,0,5223336.story</p>
<p><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftnref3">[3]</a> http://www.tradingeconomics.com/china/gdp-growth</p>
<p><a href="file:///C:/Users/OMP/AppData/Local/Microsoft/Windows/Temporary%20Internet%20Files/Content.Outlook/6QWXS62V/Kt%C3%B3ra%20z%20pot%C4%99g%20rzeczywi%C5%9Bcie%20s%C5%82abnie.docx#_ftnref4">[4]</a> http://www.cfr.org/china/two-ways-ease-us-china-economic-tensions/p27357</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=882</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maciej Zakrzewski, &#8220;Czy warto czytać Cata-Mackiewicza?&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=878</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=878#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 19:54:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polska myśl polityczna - felietony]]></category>
		<category><![CDATA[polska myśl polityczna]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Cat-Mackiewicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=878</guid>
		<description><![CDATA[Cata-Mackiewicza nie warto czytać w dzisiejszych czasach z jednego powodu – nie jest tutejszy. Zdecydowanie jest tamtejszy. Temperament, rycerska stronniczość, odwaga myśli i brak pokory wobec frazesów czyni go z perspektywy współczesnych awanturnikiem, ekstrawaganckim ziemianinem z gestem, na którego spogląda się jak na okaz zoologiczny bądź fantastę, którego nie należy słuchać.
Cat nie silił się na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/02/Cat-Mackiewicz.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-879" style="margin-right: 5px; margin-left: 5px; margin-top: 2px; margin-bottom: 2px;" title="Cat-Mackiewicz" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/02/Cat-Mackiewicz-150x150.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>Cata-Mackiewicza nie warto czytać w dzisiejszych czasach z jednego powodu – nie jest tutejszy. Zdecydowanie jest tamtejszy. Temperament, rycerska stronniczość, odwaga myśli i brak pokory wobec frazesów czyni go z perspektywy współczesnych awanturnikiem, ekstrawaganckim ziemianinem z gestem, na którego spogląda się jak na okaz zoologiczny bądź fantastę, którego nie należy słuchać.<span id="more-878"></span></p>
<p>Cat nie silił się na obiektywizm i moralizatorstwo, nie okraszał swoich postulatów i programów ociekającą warstwą uzasadnień odwołujących się do dobra ogólnoludzkiego. Nie chciał zbawiać świata, ale chciał ocalić Rzeczpospolitą, a raczej pewną ideę wypracowaną na sentymencie sienkiewiczowskim. Był marzycielem, wprawdzie skrywał to pod warstwą realizmu i ciętych krytyk, ale miał ideę, która napędzała jego umysł, skłaniała do obserwacji i szukania dróg działania. Jego wyobraźnia łączyła się z niezwykle krytycznym postrzeganiem rzeczywistości politycznej. Po odzyskaniu niepodległości dostrzegał, jako jeden z nielicznych, dziejową szansę. Bezczelnie upierał się, że Polska może powrócić do dawnej pozycji jagiellońskiej. Ten imperializm nie był dla niego jedynie fanfaronadą bez pokrycia. Doskonale wiedział, że po 1917 r. Rosja wypadła z geopolitycznego układu Europy, Rzeczpospolita zajęła automatycznie jej miejsce na Wschodzie. Ten stan trwał do 1939 r. kiedy to kraje zachodnie zaczęły ponownie zabiegać o względy Sowietów dla rozegrania własnej partii. Ta mocarstwowość w jego rozumieniu nie była niczym innym niż podmiotowością, a ta brała się nie tylko ze sprzyjających okoliczności, ale z siły państwa. Drażniła go polityczna niedojrzałości partii, gotowych w imię własnych doraźnych korzyści osłabiać państwo do granic wytrzymałości; nie znosił też miłości własnej piłsudczyków, którzy po śmierci marszałka popadli w schorzenie zabójcze dla państwa – uwierzyli w konstruowaną przez siebie mitologię. Po 1939 r. już nie było sentymentów, marzeń – okoliczności zaprzeczały wszelkim nadziejom. Pozostał realizm i przekonanie, że niepodległości nie zagwarantują nam ani alianci, ani Sowieci. Nadszedł czas szamotaniny, potem donkiszotowskiej wielopolszczyzny.</p>
<p>Nie warto czytać Mackiewicza, gdyż to co pisał, rozbija nasze uporządkowane formułki postrzegania polityki przez pryzmat górnolotnych haseł: demokracji i solidarności międzynarodowej. Co gorsze, jego teksty rozbudzają niebezpieczne marzenia, skłaniają do wiary w wielkie mity, ale obnażają też pustkę małych kłamstw budowanych przez zręcznych demagogów.</p>
<p>Nie warto czytać Mackiewicza, gdyż uwalniając wyobraźnię, uwalniamy umysł. Z perspektywy marzeń, widać małość, odsłania nam się królewska golizna z baśni Andersena.</p>
<p>Dr Maciej Zakrzewski pracuje w Instytucie Pamięci Narodowej</p>
<p><em>Kalendarium polskiej myśli politycznej: 18 lutego 1966 r. zmarł Stanisław &#8220;Cat&#8221; Mackiewicz (ur. w Petersburgu 18 grudnia 1896), jeden z najciekawszych polskich publicystów XIX w., w II RP redaktor wileńskiego &#8220;Słowa&#8221;, premier rządu RP na emigracji, często krytykowany za późniejszy powrót do rządzonego przez komunistów kraju <a rel="nofollow nofollow" href="http://polskietradycje.pl/authors.php?author=84" target="_blank">http://polskietradycje.pl/authors.php?author=84</a>.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=878</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciech Jakóbik, &#8220;Czekając znowu na barbarzyńców&#8221;</title>
		<link>http://www.omp.org.pl/blog/?p=873</link>
		<comments>http://www.omp.org.pl/blog/?p=873#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2012 13:48:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>omp</dc:creator>
				<category><![CDATA[Polityka i ekonomia]]></category>
		<category><![CDATA[Chiny]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys ekonomiczny]]></category>
		<category><![CDATA[UE]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.omp.org.pl/blog/?p=873</guid>
		<description><![CDATA[W Pekinie rozpoczął się szczyt UE-Chiny. Tymczasem w Europie trwa dramatyczna walka o odsunięcie widma zapaści gospodarczej. Uwaga ekspertów skupia się na Grecji. Można powiedzieć, że Grecy nie mają już wpływu na własną politykę gospodarczą. Już widać pierwsze efekty wprowadzenia pod presją Unii Europejskiej na czele z jej mecenasem finansowym – Berlinem trudnych reform budżetowych. Grecja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/02/Wojciech-Jakóbik-II.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-874" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="Wojciech Jakóbik II" src="http://www.omp.org.pl/blog/wp-content/uploads/2012/02/Wojciech-Jakóbik-II-150x150.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a>W Pekinie rozpoczął się szczyt UE-Chiny. Tymczasem w Europie trwa dramatyczna walka o odsunięcie widma zapaści gospodarczej. Uwaga ekspertów skupia się na Grecji. Można powiedzieć, że Grecy nie mają już wpływu na własną politykę gospodarczą. Już widać pierwsze efekty wprowadzenia pod presją Unii Europejskiej na czele z jej mecenasem finansowym – Berlinem trudnych reform budżetowych. Grecja niweluje państwo opiekuńcze i próbuje zwrócić pieniądze drukowane przez lata na jego utrzymywanie. Według specjalistów greckie załamanie trwa znacznie dłużej niż typowe kryzysy budżetowe, jak np. kryzys w Argentynie (2001) czy na Łotwie (2008). W nadziei na dalszą pomoc finansową Grecy będą zmuszeni wprowadzać kolejne cięcia. Dotychczasowe działania spowodowały w tym roku spadek greckiego PKB o 6,8 procent i wzrost bezrobocia do poziomu 20 procent. Tak upada mit o utrzymywalności <em>welfare state</em>.<span id="more-873"></span></p>
<p><em>Casus</em> grecki jest jedynie projekcją tego, co będzie się działo w innych krajach pogrążonych w socjalistycznej spirali długu, jeżeli te nie zdecydują się na poważne reformy systemowe. Oddawanie długów za pomocą zaciągania innych w niczym tu nie pomoże. Cytując klasyka &#8211; od samego mieszania herbata nie zrobi się słodsza. Europa potrzebuje odbudowy w oparciu o fundamentalne wartości Starego Kontynentu, z których jedną jest Własność. Musi powrócić obrót realnym kapitałem zarządzanym przez podmioty prywatne. Państwa muszą wrócić do realizacji swoich podstawowych zadań, inne oddając pod opiekę podmiotom niepaństwowym. Być może o tych wartościach będą musieli przypomnieć Europie ich neofici ze Wschodu.</p>
<p>W obecnej sytuacji Europejczykom nie pozostanie nic innego, jak jeździć za granicę na „żebry”, podobnie jak ma to miejsce podczas rozpoczętej dziś wizyty w Pekinie. Ku uciesze przywódców europejskich szef chińskiego banku centralnego zadeklarował, że jego kraj będzie inwestował w dług strefy euro.</p>
<p>To ironia historii, że Państwo Środka, które jeszcze po zakończeniu wojen opiumowych na początku XX wieku było dla zachodnich inwestorów niczym sklep ogłaszający nieustanną wyprzedaż, dzisiaj jest obiektem umizgów ze strony Zachodu, który błaga je by wybrało się na wielką wyprzedaż w Grecji, Portugalii czy Hiszpanii. Dzisiaj to chiński oficjel – szef banku centralnego – Zhou Xiaochuan – protekcjonalnie wypowiada się o walce z długiem w strefie euro. Wyraża on wiarę, że państwa unijne „mogą pracować wspólnie, by uporać się z wyzwaniami”, przekonuje, że państwa UE „są w stanie rozwiązać kryzys zadłużenia”. Po pieniądze do Chin udali się wszyscy najważniejsi przedstawiciele organów Unii Europejskiej. Pekin zgodził się wesprzeć Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej.</p>
<p>I nic dziwnego. Każdy chciałby skorzystać na takiej wyprzedaży. Załamanie greckie, które nieuchronnie musi zakończyć się bankructwem, będzie jeszcze długo osłabiać europejską walutę, co sprawi, że zakupy na Starym Kontynencie staną się jeszcze bardziej atrakcyjne. Chińczycy kupują za realną wartość, ponieważ za juanem (renminbi) stoi realna wartość w postaci rezerw walutowych i kruszcowych spoczywających w pekińskim skarbcu. Być może Europa wyjdzie z załamania dzięki dokapitalizowaniu ze Wschodu, ale kwestią dyskusyjną będzie wtedy, czy na takich warunkach Europa wyjdzie z niego bardziej europejska, czy bardziej azjatycka pod względem wpływów geopolitycznych.</p>
<p>Tak jak w kanonicznym wierszu Konstandinosa Kawafisa pod tytułem <em>Czekając na barbarzyńców</em> Rzymanie, tak dziś Europejczycy czekają na nadejście nowych Hunów, nie zdając sobie sprawy z tego, że oni już tu są i wprowadzają swój <em>modus vivendi</em>. Głęboka erozja tożsamościowa, demograficzna, a wreszcie gospodarcza Europy kończy się kolejnym najazdem barbarzyńców. Należy zaznaczyć, że w tym kontekście słowo „barbarzyńca” nie jest określeniem pejoratywnym, ponieważ odnosi się do stereotypu chińskiego inwestora w garniturze z białym kołnierzykiem, który pamięta o oszczędnościach, nie żyje z pożyczek i śmiało pomnaża swój kapitał inwestując go w opłacalne przedsięwzięcia.</p>
<p>Europejczycy byli tacy, gdy w okresie <em>la Belle Epoque</em> jeździli do koloni chińskich, by uczyć tamtejszych chłopów czym jest kapitalizm. Jednakże od tamtego czasu przez klepsydrę historii przesypało się wiele ziaren piasku. Dziś następuje zamiana miejsc, a Europa modli się o interwencję Państwa Środka, która reanimuje jej umierającą gospodarkę. Stary Kontynent czeka na barbarzyńców. I błaga o to, by pojawili się jak najszybciej.</p>
<p>Autor jest redaktorem portalu EBE &#8211; Europa Bezpieczeństwo Energia i współpracownikiem Ośrodka Myśli Politycznej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.omp.org.pl/blog/?feed=rss2&amp;p=873</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

