Historia jednak jest potrzebna. Ale jaka?

omp

29 października 2013

Część postępowców zatrwożyła się stanem (nie)wiedzy historycznej młodzieży dopiero gdy okazało się, że licealiści nie wiedzą kim był Tadeusz Mazowiecki. Cóż, dowodów, że z tą wiedzą i świadomością historyczną jest bardzo źle było wcześniej bez liku – ale dotąd te środowiska lekceważyły je, traktując historię jako przedmiot nieprzydatny do produkcji absolwentów zdolnych poradzić sobie na rynku pracy, a w dodatku niebezpiecznie omotany przez mających na jego punkcie obsesję konserwatystów czy po prostu prawicowców. Teraz światli edukatorzy być może się zreflektują i dostrzegą, że okazjonalne obrazki historyczne w wiadomościach wieczornych przy okazji rocznic 4 VI itp. to za mało, by ów minimalny poziom wiedzy historycznej w młode głowy wtłoczyć. Czego zatem teraz można się spodziewać? Nacisku na to, by jednak o tzw. transformacji w szkołach skuteczniej nauczać. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że zapewne owo nauczanie pod obecną władzą oświatową obejmie tylko ‘mainstreamową’, politycznie i ideologicznie motywowaną wykładnię tego, co się w Polsce działo, bez ukazania związanych z tym kontrowersji. Choć oczywiście, chcielibyśmy się mylić.

Komentarze są niedostępne.